PIERWSZA JAKOWA PRZYTULANKA

Dwunożny piesek był pierwszą przytulanką, którą odważyłam się zrobić. Złożyły się na to dwie rzeczy: to, że udało mi się już uszyć literki oraz to, że natknęłam się na zdjęcia przytulanek szukając „szyciowych” porad. Pieska kreśliłam, inspirując się pewnym wykrojem na słonia (niestety nie pamiętam, gdzie dokładnie go znalazłam). Słonia się nie podjęłam, bo wolałam zrobić coś bardziej swojego. Padło na pieska, bo pieski to takie sympatyczne zwierzątka :D. A może dlatego, że moja mama ma pieska? Albo dlatego, że dzieci lubią pieski? No… mniejsza z tym  – po prostu piesek był w tym momencie najlepszym wyborem.
.

Pierwszy piesek przytulanka by Pani Jak - Dwunogi piesek przytulasek


Co dalej? Materiały same się narzuciły, a wypełnienie z mojej starej poduszki jeszcze się nie skończyło. Można się było wziąć do pracy i kreowania. Wykonanie wykroju tym razem poszło szybciutko. To, że robiłam go w programie do grafiki wektorowej (nieśmiertelny, choć czasem wyłączający się bez powodu Inkscape) na laptopie ma taką zaletę, że bez problemu można wszystko powiększyć lub zmniejszyć. Genialna sprawa. Bardzo się przydaje – zwłaszcza, że wykrój w takiej formie czeka sobie na dysku na ewentualną modyfikację. I ma konkretne wymiary, które mogę sobie sprawdzić i zmienić. Piesek nie był skomplikowany. Uszka zrobiłam z dwóch kawałków materiału, do środka włożyłam trochę wypełnienia i wszyłam je między głową a tułowiem. I tak dwa razy, bo piesek ma dwie strony przecież. Na koniec dwie strony zszyte na lewo (z zostawieniem małej dziurki), wywrócenie na prawą stronę, wypełnienie, zaszycie i voilà!
.

PIESKI LUBIĄ DZIECI

Piesek jest dosyć ubogi: nie dość, że ma tylko dwie nogi, to nie doczekał się oczu ani nosa. Dobrze, że ma chociaż uszy. I to duże! Ma też nutki na tułowiu – pewnie przez kontakty z nutami na chór, które miewa Pani Jak. Posiada również wielkie serce – jak każdy pies i każda przytulanka.

Obecnie piesek ma już braciszka, o którym będzie osobna, nie za długa opowieść i jak na razie oba pieski zostały w domu ojczystym. Wychodzi na żer, kiedy pojawiają się jakowi znajomi z małymi dziećmi. Bo piesek lubi zabawiać dzieci. Zwłaszcza te małe. Może kiedyś on albo ktoś z jego rodziny stanie się czyimś stałym towarzyszem? 😉
.

Spread the love