Rożek niemowlęcy – widnieje w wielu spisach wyprawkowych. Także tych dzisiejszych, choć to raczej stary wynalazek – moja mama opowiadała mi, jak bardzo istotny był w jej czasach. Wtedy to był dość sztywny bet, w który ciasno zawijało się dziecko. Dziś przybiera różne formy. Są rożki grubsze i sztywniejsze, a także takie cieńsze i bardziej hm… wiotkie? A jakie ja postanowiłam uszyć? Jakie są zrobione do tej pory jakowe rożki?

Z tego wpisu dowiecie się, jakie rożki ja szyłam i czy uważam, że są przydatne.

Jak to było u mnie z rożkami?

Pierwszy – dla Łucji

Pierwszy rożek szyłam dla mojej córki Łucji już po jej śmierci. Z racji na to, że Łucja była malutka (wcześniactwo plus hipotrofia) becik był w odpowiednio małym rozmiarze. Użyłam materiałów, które akurat miałam: płócien bawełnianych (takiego w księżyce i jasnoróżowego) i jasnoszarego minky. Do tego kupiłam owatę (chyba po raz pierwszy). Trochę trwało dobieranie rozmiaru – wiedziałam ile Łucja miała wzrostu, ale nigdy nie zawijałam dzieci w rożki. Samo szycie takiej rzeczy – prosta sprawa – wystarczy wszystko złożyć razem i przeszyć po kwadracie. Przy czym już przy tym rożku zdecydowałam się na zaokrąglone rogi, a także przeszycie zygzakiem jakieś 5cm od brzegu.

Drugi dla Gabrysia

Skoro Łucja miała swój rożek, uznałam, że uszyję też jakiś dla Gabrysia. Była to chyba pierwsza rzecz, którą dla niego uszyłam. Materiały? W pewnym momencie po prostu zakochałam się w nowych wzorach na jednej ze stron z materiałami. Z nich na rożek wybrałam zielone jaszczurki (na satynie bawełnianej). Do tego zielony welur bawełniany produkowany w moim rodzinnym mieście. Tak, tak, minky już mi się znudziło.

Nad rozmiarem też oczywiście musiałam pomyśleć, bo nie wiedziałam jaki duży się Gabryś urodzi (a raczej jaki mały). Padło na 67cm po boku. Owaty do środka dałam mało – rożek nie miał być sztywny. Przy samym brzegu przestebnowałam cały rożek i dodatkowo znów zrobiłam przeszycie zygzakiem 6cm od brzegu – stabilizująco i dekoracyjnie. Powstał jeszcze pasek, już bez owaty. Miały być też szlufki, ale w końcu ich nie zrobiłam. Gabryś obecnie ma 5 i pół miesiąca i nadal z rożka korzystamy, choć już inaczej. Ale o tym później…

Trzeci na zamówienie

Zaczęło się od tego, że pewna mama znalazła w odmętach internetu zdjęcie rożka, który szyłam dla Łucji. Zwróciło jej uwagę to, że nie jest taki gruby jak te sklepowe. I właśnie takiego cienkiego potrzebowała. A ja – jak to ja – odpowiadam na potrzeby, więc przystąpiłyśmy do omawiania szczegółów. Z rozmów w końcu wyłoniły się materiały: szałowy wzór tkaniny bawełnianej „In garden” i różowy wafelek (taka nowa popularna dzianina bawełniana o strukturze gofra). Ja tego popularnego wzoru z kwiatami użyłam wcześniej do domowego kuferka (może kiedyś o nim opowiem). W każdym razie naprawdę wart grzechu.

Czy ten rożek szyłam tak samo? No niezupełnie. Tym razem nie przeszywałam rożka wzdłuż brzegu zygzakiem. Przestebnowałam tylko centymetr od brzegu. Potem były decyzje: z czego zrobić paski do kokardy, a także czy i jak je zamocować. Ostatecznie powstały dwa długie paski z dwóch warstw tkaniny bawełnianej: In garden i jasnoróżowej. Przymocowałam je w trzech miejscach gęstym zygzakiem, w miarę po środku rożka, z obu jego stron (tak żeby był dwustronny). Po zastanowieniu dorobiłam jeszcze szlufki, żeby na pewno dało się go dobrze zawiązać.

Czwarty z wdzięczności

Kolejny rożek powstał w podziękowaniu za stosy ubranek, jakie dostałam po innym dziecku dla Gabrysia. Mama dziecka spodziewała się dla odmiany dziewczynki. Chłopięce ubranka nie były jej już potrzebne, ale pomyślałam, że może rożek jej się przyda. Oczywiście taki dziewczęcy. Sprytnie stwierdziłam, że zrobię go z tego co mam. A miałam różowy, cienki kocyk bambusowy (no dla Gabrysia to nie za bardzo) i odpowiednią ilość płótna bawełnianego szarego w białe gwiazdki. Co zrobiłam inaczej? Przeszycia zygzakiem miały inny kształt niż w rożku dla Gabrysia – były to linie proste od brzegu do brzegu. Ponadto jeden z pasków do wiązania wychodził z brzegu becika (był zszywany razem z nim).

Czy będę szyć jeszcze jakowe rożki?

Dla syna nie będę już szyć typowego rożka. Zamierzam (od dłuższego czasu) uszyć mu coś, co będzie spełniać taką samą funkcję jak obecnie becik, który dla niego uszyłam. Będzie to pewnie już typowa kołderka/kocyk o prostokątnym kształcie. Natomiast jeśli w przyszłości urodzę dziewczynkę to myślę, że uszyję dla niej rożek w „dziewczęcych” kolorach. Z chęcią też uszyję kolejne jakowe rożki na zamówienie bądź na prezent.

Dlaczego rożek?

Jeśli chodzi o rożek dla Łucji, to była to jedna z niewielu rzeczy jakie uznałam, że jest sens szyć w takiej sytuacji. Dla niej nawet ubranka wcześniacze były by za duże. Zresztą, „Tęczowy Kocyk” też dostarcza do szpitali m.in. malutkie rożki. Rozważając szycie rożka dla Gabrysia, wzięłam pod uwagę wielofunkcyjność. Chciałam też, by było to jednocześnie coś do przykrycia – dlatego uszyłam cienki rożek. Podobnej grubości oczekiwała moja klientka.

A do czego się przydają rożki cienkie i grube zamierzam napisać w osobnym wpisie. My w każdym razie nadal korzystamy.





Spread the love