MŁODY TWÓRCA

Już jako dziecko dużo rysowałam, nie przeszło mi to ani w gimnazjum, ani w liceum. Zapełniałam marginesy i puste strony zeszytów, kartki A4 (takie do drukarki), a czasami obrazki pojawiały się nawet na książkach – szczególnie od historii. Rysowałam z natury, ale przede wszystkim z wyobraźni – bardzo często były to wymyślone postacie, czasem historie.

Wśród tej twórczości znalazło się miejsce dla czegoś w rodzaju ilustracji „do szuflady”. Do czego były te ilustracje? Najbardziej typowe popełniłam do książek z cyklu, a właściwie trylogii A. Dumasa o Trzech Muszkieterach, a także do SC – historii w formie scenariusza/dramatu pisanej razem z kumpelą z ławki w gimnazjum (jeszcze jest w necie). Wszystkie te obrazki powstawały dość klasycznie: za pomocą ołówka bądź dostępnego akurat długopisu. Zdarzało mi się rysować same postacie z różnych powieści, przede wszystkim historycznych (Sienkiewicz, którego czytałam w gimnazjum na matmie, Popławska, Tołstoj). Szczególnie lubiłam rysować na tych postaciach stroje z dawnych epok…  ale wróćmy do tematu 😉

Na studiach jakoś odeszłam trochę od tego nawykowego bazgrania po wszystkim, co mi wpadło w ręce. Może dlatego, że studia były artystyczne i musiałam rysować i tak tylko konkretne rzeczy… Nie porzuciłam jednak zupełnie tej twórczości dla przyjemności. W dodatku w międzyczasie dostałam tablet graficzny i mogłam odkryć jego właściwości. Zaznajomiłam się z programami, w których teraz tworzę i popełniałam od czasu do czasu różne dziełka, w tym wcześniej opisywane kartki ślubne.

SKĄD KAMIENIE?

A jak wróciłam do typowych ilustracji? Otóż Jakub Węgrzynowski z webdeo.pl złożył mi propozycję zilustrowania zbioru tekstów, które ukazały się na jego blogu w okresie Wielkiego Postu. Oczywiście z wielką przyjemnością się zgodziłam i wróciłam do tego rodzaju twórczości.

Pomysł na pewną konwencję tych ilustracji wpadł mi sam do głowy. W zasadzie od razu, jak tylko zaczęłam czytać. Wena mi sprzyjała ;). Zbiór tekstów nazywa się „Kamienie” i uznałam, że te kamienie będą też dobrym motywem przewodnim dla obrazków. Stworzyłam sobie Pana Kamienia i czytając po kolei rozdziały, tworzyłam z nim ilustracje. Jak było o pomaganiu biednym to Pan Kamień pomagał biednym, jak była mowa o walce to Pan Kamień stał z mieczem w chudziutkiej dłoni etc. W sumie dobrze, że przyjęłam taką prostą formę, bo uwinęłam się w kilka godzin przed deadline’em. Kuba był zadowolony z efektów pracy; zrobiłam jeszcze okładki w konwencji kamiennego muru i Kamienie były skończone. Można je otrzymać, zapisując się na newsletter u Jakuba.

CO BĘDZIE DALEJ?

W zasadzie nasza współpraca jeszcze się nie skończyła, więc ilustracje powstają nadal. Daje mi to porządnego kopa rysunkowego (choć w zasadzie jest to digitalart 🙂 ), także za jakiś czas pewnie pochwalę się kolejnymi rysunkami.

Oprócz tego mam zamiar zdradzić Wam kilka trików, z których korzystam w tworzeniu. 🙂 Cykl „porady jakowe” is coming!

 

Spread the love