KONTYNUACJA LAWENDOWYCH ZAPROSZEŃ

Tej wiosny robiłam dla znajomych zaproszenia z motywem lawendy. Była to długa, żmudna, ale i twórcza praca. Efekty były na tyle dobre, że uznaliśmy, że trzeba pójść za ciosem i tak powstał pomysł na kontynuowanie lawendowej przygody także w odniesieniu do wystroju wesela. Postanowiliśmy, że powstaną także winietki z tym motywem. Młodzi (którzy obecnie są w podróży poślubnej i z tego miejsca ich pozdrawiam 🙂 ) wpadli też na ciekawy pomysł prezentów dla gości, którymi miały być woreczki z suszoną lawendą. Tak, taką na mole, co się wkłada do szafy. Jak widać, bardzo praktyczny prezent. Miał być też ładny, więc zostały zakupione jasnofioletowe woreczki, do których miała być włożona lawenda. Do nich (już w wypchanej formie) postanowiłam dostosować winietki. Tak powstały lawendowe winietki.
.

PO CO WINIETKI?

Ogólnie winietki stosuje się teraz bardzo powszechnie, by usadzić gości. Nie po to, żeby Młodzi poczuli się jak panowie na włościach, ale dla ułatwienia ludziom życia. Żeby nie było, że dla pary zostaną jakieś pojedyncze miejsca w kącie (tzn. że będzie musiała być rozdzielona), albo dla części zgranej paczki jakieś miejsce z dala od ich znajomych. Integracja integracją, ale niektórzy są nieśmiali i nie będą od razu uderzać do obcych ludzi. Ale ja nie o tym, tylko o lawendowych winietkach ;).
.

JAK POŁĄCZYĆ WINIETKI I WORECZKI?

Zwykle takie winietki stoją na stole. A jak stoją, to muszą mieć jakiś punkty podparcia. Najczęściej zawdzięczają je dwóm krawędziom zgiętej karteczki. Tym razem było jednak inaczej :). Uznałam, że fajnie będzie połączyć woreczki z winietkami. Żeby to zrobić, wymyśliłam, że z tyłu winietki będzie obejma w kształcie półkola. W tą obejmę będzie wchodzić woreczek i on będzie tym tylnym podparciem. Jeśli chodzi o grafikę, to wykorzystałam tą samą lawendę, co była na zaproszeniach i tą samą czcionkę. Było kilka wersji ułożenia kwiatów i Młodzi wybrali tą, co im najbardziej odpowiadała.
.

Wszystko ustalone, ale jeszcze zanim zabrałam się za ręczne prace nad winietkami, trzeba było powypychać wszystkie sto woreczków. Tak wyszło, że zrobiliśmy to razem z Młodymi, podczas ich pierwszej wizyty u Pani Jak i jej Męża. Spotkaniu towarzyszył skoncentrowany zapach lawendy (a jakże!) i pyszne tosty robione przez jakowego Męża. Po tym dość miłym wydarzeniu zabrałam się za winietki. Praca nad nimi polegała na wydrukowaniu zarówno samych winietek, jak i obrysów podkładek (zostały wybrane te tekturkowe). Potem trzeba było wyciąć to wszystko i jeszcze paski na obejmy. I na końcu skleić to wszystko do kupy. A, jeszcze powkładać winietki na woreczki i dopracować sposób, żeby stały. Uff, „mission completed”! Ale lawendowe winietki nie były jedyną ozdobą sali, którą robiłam na to wesele.
.

PLANSZA NA WESELE

Na salę była też potrzebna tablica z rozmieszczeniem gości przy stołach i w pokojach noclegowych. Oczywiście także z motywem lawendy. Żeby nie latać po drukarniach, ustaliliśmy, że zrobię planszę wyklejaną. Noc przed ślubem była długa i pracowita nie tylko dla Młodych – jak potrzeba, to Pani Jak  zawsze jest na chodzie :D. Tu doszło kilka nowo wyszukanych czcionek i oczywiście lawendowe gałązki. Drukowałam wszystko w kawałkach na satynowych kartkach A4 i przykleiłam na karton 50×70. Efekt nawet niezły, jak na taki sposób postępowania.
.

Jak się Wam podoba pomysł lawendowych prezentów? Ciekawe, czy faktycznie sprawdzą się na mole… Dajcie znać!

A tu jeszcze macie trochę zdjęć z pracy ręcznej nad winietkami. Jak widać nadal nie mam gilotyny i wszystko tnę nożykiem przy linijce.

A tu moja własna na weselu 😀

 

Spread the love