PODKŁADKI NA SPECJALNĄ OKAZJĘ

Miało nie być tego wpisu, ale… ale jest 😀 Pojawiła się w kalendarzu pewna okazja, a wraz z nią potrzeba zrobienia prezentu. Ta okazja to oczywiście dzisiejszy Dzień Matki. Jakoś w niedzielę wpadłam na pomysł, żeby zrobić Mamie podkładki z papierowej wikliny. Być może zainspirowała mnie Biała Morela, dzięki której jakiś rok temu (a może wcześniej?) zaczęłam próbować swoich sił w pleceniu. Póki co, robiłam to okazjonalnie. Głównie były to koszyczki na prezenty weselne. Jeden z nich trochę widać we wpisie o kartce ślubnej z prezydentem. Ale wracając do tematu… na Dzień Matki postanowiłam zrobić podkładki: pod kubek i pod talerz. Taki zestaw 😉 Takie kubkowe już wcześniej dwie zrobiłam, więc nie było z nią żadnego problemu. Przy tej większej posiłkowałam się radami od Białej Moreli i trochę eksperymentowałam. To, co wyszło, jeszcze nie jest ideałem, ale po dodaniu napisu wygląda całkiem zgrabnie (jeszcze tak ze 20-30 sztuk i będzie cacy).

JAKOWY  DZIEŃ MATKI

Prezent wręczyłam tak nietypowo wczoraj, bo moja Mama w nocy wylatywała na urlop na południe Europy. Dzięki temu obchodziliśmy to święto aż 3 razy. W tym dziś u babci. Możliwe, że jeszcze wrócimy do tego Święta, bo do obdarowania została jeszcze teściowa. Swoją drogą – ciekawe, czy jest Dzień Teściowej? 😉 (ja na swoją nie narzekam, żeby nie było – jestem zadowolona).

MAMA JEST TYLKO JEDNA

Dobrze pamiętać o tym Święcie, bo Mama to jednak Mama. Jest tylko jedna (nawet, jak się ma teściową 😉 ). Jedna w sensie wyjątkowości. Ciekawe jest to, jak może się zmieniać relacja z Mamą w ciągu życia. Widzę, jak to było u mnie. W zasadzie duża zmiana nastąpiła po moim ślubie – nasza relacja stała się trochę bardziej horyzontalna. Poza tym, jeszcze bardziej zaczęłam dostrzegać, jak bardzo moja Mama chce, żeby mi się dobrze wiodło. Jak próbuje pomóc w problemach. Bo tak jest z większością mam: nawet, jak czasem tego nie widać, chcą dobra dziecka. Choć czasem bywa tak, że widzą to dobro po swojemu.

Także podziękujmy. Choćby za wydanie na świat i opiekę.

PS: Nie wiem, dlaczego się tak refleksyjnie zrobiło, miało być o podkładkach 😉

Taka ładna Mama (niczym Vivien Leigh w „Przeminęło z wiatrem”)
Spread the love