Mmm… krem marrakesz z batatów i ciecierzycy – jedna z moich ulubionych zup. Gdy go pierwszy raz robiłam nie wiedziałam, że tak mi zasmakuje. Do tego potrafi być dość sycący jak na zupę. To zapewne przez odpowiednią ilość białka i skrobi. Czy ja insulinooporna mogę ją jeść? Hm… nie wiem, ale czasem zajadam.
Jak zaczęłam robić marrakesz? Macie tak czasem, że wpadacie na coś a potem okazuje się, że ktoś już na to wpadł? W kuchni też czasem ciężko wymyślić coś nowego. Ja w przypadku tej zupy też myślałam, że odkryłam Amerykę. Okazało się, że nie do końca.

Historia jest dość romantyczna, bo szukałam czegoś na pierwszą rocznicę ślubu (swojego). Chciałam zrobić jakiś wyjątkowy obiad i w markecie wpadły mi w oko bataty. Stwierdziłam, że cieciorka będzie do nich pasować i udałam się w podróż po czeluściach internetu by sprawdzić, czy nie będzie tam jakiegoś przepisu na zupę z tych składników. Oczywiście był. Zupa wylądowała w rocznicę na stole – w pięknych błękitnych talerzach. Pamiętam, że na wierzchu położyłam po dwa plastry koziego sera i posypałam to wszystko jagodami goi.

Od tamtej pory ta zupa regularnie gości na naszym stole. Zdarzyło mi się także zawieźć ją do rodziców, koleżanki i do dalszych krewnych w Gdańsku. Jest tym cudowniejsza, że zawsze wychodzi. I zawsze smakuje. Jest w dodatku dość sycąca jak na zupę. Myślę, że warto jej spróbować.

Czego potrzeba?

Skład na 4 litrowe słoiki
– 3 puszki cieciorki
– 3 puszki mleka kokosowego
– 2 kg batatów
– przyprawy: sól, pieprz i co najważniejsze kumin, czyli kmin rzymski
– bulion (można pominąć)
– 1-2 cebule
– tłuszcz

Jak zrobić?

Na tłuszczu podsmażamy pokrojoną w piórka cebulę. Ja to robię na dnie dużego gara, w którym gotuję całą zupę. Następnie obieramy bataty i żeby szybko zmiękły, kroimy je na cienkie plasterki (najlepiej za pomocą robota kuchennego – tak jest zdecydowanie szybciej). Tak rozdrobnione słodkie ziemniaki wrzucamy do gara z cebulą. Dodajemy odrobinę bulionu lub mleka kokosowego i grzejemy na małym ogniu. Jak bataty zmiękną, dodajemy cieciorkę i mleko kokosowe. Gotujemy z 15 minut. Żeby zupa nadawała się do zblendowania, bataty muszą być całkowicie miękkie. Jeśli są, możemy przekształcać zupę na krem. Regulujemy jej gęstość za pomocą bulionu. Po zblendowaniu zostaje nam tylko doprawienie. Tu oprócz tradycyjnej soli i pieprzu (ta zupa nawet bez nich by się obeszła) dodajemy kuminu. I w zasadzie jest on najważniejszy. Istotne by był świeżo mielony, więc kupujemy taki do zmielenia. Chwilę przed dodaniem mielimy i wsypujemy taką ilość, jaka nam będzie pasować. Można też dodać inne przyprawy takie jak imbir czy kolendra. Gorącą zupę marrakesz można wlać do słoików (wychodzi ok. 4 litrowych i trochę).

Z czym podać?

Można tak jak ja kiedyś – z kozim serem i jagodami goi. Można z oliwą, z grzankami, z chlebem. Czasem też jem tą zupę bez niczego.

Tańsza wersja zupy marrakesz

Obciąć koszty można nie dodając mleka kokosowego, może go spokojnie zastąpić bulion. Smak tej zupy to jednak ciecierzyca, bataty i kumin.

Smacznego!




Spread the love