PEWIEN CHÓR…

To był drugi raz, druga kartka ślubna, również dla znajomych – tak, jak poprzednio. Też miała być w sam raz dla Nich. Znajomi, z którymi się śpiewa, więc w tym śpiewaniu znalazł się motyw na dedykowaną kartkę. A wszystko zaczęło się dawno, dawno temu, kiedy pewien chór postanowił zorganizować walentynkowy koncert (darmowy – my tak z pasji). Występ spodobał się nie tylko publiczności, ale także samym chórzystom, którzy powtórzyli go również w kolejnym roku. I jeszcze w następnym. A za trzy lata na takim koncercie, tym razem z okazji Dnia Kobiet pojawiły się także piosenki inspirowane Studiem Accantus (Znacie? No raczej! A jak nie to polecam ☺). Tak się te piosenki spodobały, że za rok niektórzy postanowili spróbować także duetów.

ALEŻ NIE, ALEŻ TAK

I tu dochodzimy do sedna. Narzeczeni, dla których była ta kartka, zaśpiewali właśnie utwór „Ależ nie, ależ tak”. Oto, skąd się wzięły dymki na kartce. A reszta? Grafika podkreśla duchowość i dążenie do nieba narzeczonych, że będą tam iść razem. Zaznaczona jest także ważność sakramentu dla tych dwojga. Wszystko dość delikatne, tak mnie akurat natchnęło 🙂

Kartka ślubna została włożona, tak jak wcześniej, do specjalnie robionego koszyczka, tym razem zielonego, jak trawa. W koszyczku oczywiście małe prezenciki z karteczkami, co jest co i po co. A Wy jakie prezenty dajecie na ślub i wesele? Ja szczególnym sentymentem darzę właśnie te kartki i podarki, które mają w sobie jakiś ślad obdarowującego.

Spread the love