Skąd pomysł na takie placuszki? Otóż powstały na zasadzie „co się nawinie”, czyli takiego fajnego stylu gotowania, który polega na tworzeniu jedzenia, z tego, co akurat mamy w domu. Czasem mogą być to z pozoru niepasujące do siebie rzeczy. Można też powiedzieć, że placuszki powstały na bazie eksperymentów kulinarnych w oparciu o dostępne pod ręką produkty. Za pierwszym razem była to cieciorka w puszce, banany, twaróg, jajka i mąka, możliwe, ze także cebula, ale tego nie pamiętam. Niby robiłam kiedyś placuszki z ciecierzycy, ale raczej najprostsze z mąką i wodą. A tym razem postanowiłam dodać także dwa banany, tak, żeby sprawdzić, co wyjdzie. I był to strzał w dziesiątkę 😀 A skoro już połączyłam w plackach owoce z warzywami, to dlaczego nie spróbować jeszcze raz tylko inaczej. Było to akurat po powrocie z Tatr, z których tradycyjnie przywiozłam oscypki i bundz. Oprócz tego akurat zamieniłam w moim żywieniu banany na inne owoce. Akurat wtedy miałam brzoskwinie. Dziwne połączenie? E tam 😛 Ogólnie bardzo lubię tworzyć w kuchni coś nowego, a te placuszki z ciecierzycy to jeden z tych tworów 😀

     

CZEGO POTRZEBA?

Wersja z bananem
– puszka ciecierzycy (a czasem dwie)
– dwa banany
– kilka łyżek twarogu
– 2 – 3 jaja
– mąki do zgęstnienia
– przyprawy do smaku
– tłuszcz do smażenia

Wersja z brzoskwiniami i owczym serem
– puszka ciecierzycy (a czasem dwie)
– 1 – 2 brzoskwinie
– garść orzechów arachidowych
– dwie garście owczego sera
– tyle mąki, żeby zgęstniało
– 2-3 jaja
– przyprawy do smaku
– tłuszcz do smażenia

Na talerz
– śmietana
– sos zrobiony z pikantnej zupy pomidorowej
– plasterki oscypka

JAK ZROBIĆ?

Sposób robienia placuszków jest zależny od sprzętów jakimi dysponujemy. Najprościej jest gdy mamy malakser/robot kuchenny z nożami (czy jak to się tam zwie). Wtedy wystarczy wrzucić po prostu wszystkie składniki do tego urządzenia i włączyć przycisk. Jako ostatnia idzie mąka i dodajemy jej rozważnie. Gdy ciasto będzie już dość gęste smażymy próbnego placuszka na patelni. Jeśli jest odpowiedni to smażymy resztę, a jeśli nie to dodajemy mąki/więcej przypraw. Ja ciasto na patelnię wykładałam łyżką, a potem rozprowadzam je drewnianą szpatułką tak, żeby powstałe placki były dość płaskie. Gdy widzę, że ciasto się ścięło przewracam na drugą stronę, a jak się przyrumienią przekładam na talerz. W przypadku nie posiadania malaksera, dobrze jest najpierw zagnieść cieciorkę, owoce i twaróg/sery tłuczkiem do ziemniaków lub ewentualnie widelcem, a potem wymieszać z jajami i mąką.
Można podawać z wymienionymi w przepisie sosami lub same.
Smacznego!

Spread the love