POTRZEBNA PODUCHA

Niecały rok temu pewna mama (bo przecież już od momentu ciąży była mamą 😉 ) urodziła bliźniaczki. Chciała je karmić piersią, a że (jak to w tego typu przypadkach bywa) małe urodziły się przedwcześnie, to karmiła je na okrągło. Raz jedną, raz drugą. Ewentualnie dwie na raz – po uprzednim zbudowaniu konstrukcji z poduszek… i odpowiednim ustawieniu mebli. Przy czym i tak potrzebowała kogoś do pomocy, żeby podał jej dzieci po całym rozstawieniu się. Jej marzeniem stała się ogromna poducha do karmienia – tak duża, żeby dziewczynki mogły na niej jeść razem nawet wtedy, gdy urosną. Tu z pomocą przyszła Pani Jak proponując, że takową uszyje.

Nigdy wcześniej nie szyłam żadnej tego typu poduszki, więc było to dla mnie spore wyzwanie. Zarówno projektowe, jak i krawieckie. Ale ja lubię takie wyzwania. Przecież to tylko „trochę” większa literka C. Tia… do której trzeba zrobić poszewkę, wszyć ekspresy, zszywać kawał materiałów na półokrągło i wszystko do siebie dopasować. Jak widać, wyzwań całkiem dużo.

JAK MA WYGLĄDAĆ PODUCHA?

Pierwszym etapem było oczywiście projektowanie i uzgodnienie, co najbardziej będzie odpowiadało mamie bliźniaczek. Najczęstszą formą poduchy do karmienia jest coś na kształt półksiężyca lub grubaśnej litery C. Tu jednak potrzebne było coś innego, bo inaczej poduszka byłaby po prostu kupiona w sklepie. Przede wszystkim miała być wyższa niż sklepowe i obejmować także powierzchnię za plecami karmiącej. Dzieci miały się mieścić na niej jak najdłużej, nie spadać i mieć gdzie położyć nogi. To wymagało już indywidualnego projektu. Wspomnę jeszcze, że bliźniaki są karmione na poduszce inaczej niż pojedyncze dzieci – spod pachy – więc poducha musi mieć szerokie boki. Przy zwykłych poduszkach najszerszy jest przód.

Oczywiście zrobiłam research w internecie. Poduch dla bliźniaków jak na lekarstwo, ale można było coś z tego wyłuskać. W jednym modelu podpatrzyłam to, w innym co innego i zaczęłam tworzyć ten mój niepowtarzalny projekt 😉 Oczywiście pod wymiar, więc poprosiłam o obwód talii i wymiary powierzchni, jaką mniej więcej zajmują maluchy, leżąc na boku. Postanowiłam zrobić poduszkę nie z dwóch kawałków materiału (co jest łatwiejsze), ale taką, która ma spód, górę i jeszcze boki.

Żeby dokładnie określić kształt przekroju, postanowiłam zrobić próbne bloczki. Wyszło ich chyba ze trzy i dzięki nim wiedziałam więcej – przede wszystkim to, jak materiał zachowuje się po wypełnieniu. Po próbach mogłam spokojnie rozrysować model poduchy: takiej, jaką chciałam zrobić. Miała być dwuczęściowa, z czego ustaliłam, że część większa (czyli ta, która może się łatwiej ubrudzić) ma mieć zdejmowalną poszewkę. Uznałam, że żeby dzieci nie spadały, najlepiej będzie bok zewnętrzny zrobić trochę wyższy niż wewnętrzny. Określiłam najlepsze proporcje i kształt, pozostało zastanawianie się nad dodatkami i określenie dokładnych wymiarów.

PROTOTYP

Postanowiłam zrobić prototyp przedniej części poduchy, w skali 1:2 – tak dla próby oraz żeby zobaczyć, czy to, co planuję ma sens. Użyłam do tego celu materiału przeznaczonego na straty, żeby nie marnować tych, które są na literki i tym podobne. Zaczęłam oczywiście od rozrysowania sobie każdego kawałka, a było ich osiem. Kiedy już miałam wszystkie, sfastrygowałam mój prototyp po lewej stronie – szczególnie ważne było to przy wszystkich półokrągłych krawędziach.

Czym jest fastrygowanie? To takie wstępne zszycie ręczne, ja wbijałam igłę gdzieś co 2 – 3 centymetry.

Kiedy miałam już taki wstępnie połączony prototyp, została mi praca z nim na maszynie. Najtrudniejsze były półokrągłe krawędzie, ale dało radę. Uff! Będzie dobrze! Wypełniłam poduchę resztką tego, co wykorzystywałam do literek (o których można poczytać tu). Można było przejść do testów i wysłania ich wyników mamie bliźniaczek. Jako model służył mi mąż 🙂 Okazało się też, że taki model z powodzeniem sprawuje się jako poduszka pod kark (pewnie sprawdziłaby się w aucie lub samolocie).

***

Jak widać, projekt był na tyle duży, że opis o samych przygotowaniach zajmuje tyle miejsca, co moje zwykłe wpisy, wiec może potrzymam Was trochę w niepewności i opiszę, co z tego wyszło za jakiś czas? Może za tydzień? Jest na co czekać 🙂

Spread the love