Wyjeżdżamy.  Dzisiaj. W związku z tym kontakt z Panią Jak będzie utrudniony. Odcięcie od codzienności każdemu się przydaje. Jak coś to wracam 19 lipca.

PRZEDWYJAZDOWE SZALEŃSTWO

Z racji tego, że wyjazd jest długi i dobrze zabrać ze sobą dużo ubrań, żeby ich ciągle nie prać – zabrałam się za różne (zaległe i nowe) „szyciowe” sprawy dotyczące ubrań. Były to po części takie rozwiązania, które wymyśliłam już dawno, ale zebrać się nie mogłam. Oto i one – moje przeróbki krawieckie wykonane ostatnio:
– doszycie ramiączek do dwóch sukienek,
– zeszycie dziur w sweterku,
– naprawienie torby bawełnianej,
– przedłużenie kupionych w sobotę spodenek.

SUKIENKI

A właściwie ramiączka/rękawki do sukienek. Wymyśliłam sobie kiedyś, że je zrobię, bo sukienki trzymające się tylko na biuście wywołują u mnie manię ciągłego podnoszenia ich do góry. Dla większego komfortu psychicznego chciałam mieć coś tam na górze. W tym, żeby to wreszcie zrobić pomogło mi też to, że miałam odpowiedni materiał. Został z poduszki – auta (opis niebawem). Ramiona miały się marszczyć, co w miarę wyszło. Nie mogłam się zdecydować w kwestii szerokości, więc do jednej sukienki zrobiłam szersze, a do drugiej węższe. Największy problem był ze wszyciem ich w odpowiednim miejscu, ale dało radę.

SWETER I TORBA

Co tu dużo mówić – w sweterku „przejechałam” dziury po lewej stronie na maszynie, a w torbie przyszyłam pasek od ramienia. I rzeczy prawie jak nowe.

SPODENKI

Żeby kupować ciucha w normalnym sklepie z zamiarem przeróbki, trzeba być naprawdę zdesperowanym. Widocznie byłam 😉. Spodenki były oryginalnie do połowy ud, a że ja tak nie lubię, to wymyśliłam sobie, że je przedłużę tak, żeby sięgały do kolan. Mój mąż trochę nie wierzył, że się tego podejmę. Wydaje mi się, że poszło nawet sprawniej niż z sukienkami. I prucia tyle nie było 😉. Żeby było ciekawiej, nie wybrałam takiego materiału, który pokrywa się ze oryginalną częścią. Wzięłam białą tkaninę w granatowe paski. Tak wyszło 😊. Najpierw przyszyłam wycięte kawałki do nogawek, potem łączyłam (+dokonywałam ewentualnych poprawek) i na końcu wykańczałam dół. Myślę, że wyszło całkiem zgrabnie jak na pierwszy raz. Teraz będę mieć swoje spodenki po kolana.

U Was perspektywa wyjazdu też powoduje szał krawiecki? A może jakiś inny?

PS. Bez odbioru do 19 lipca.

Spread the love