Jak wygląda Twoje śniadanie? Moje obecnie najczęściej bardzo obficie i kolorowo. Bowiem śniadanie to podobno najważniejszy posiłek dnia. Razem z porannym prysznicem potrafi dać kopa na cały dzień. Oczywiście takie odpowiednio syte i dobrze zbilansowane. A jak jeszcze będzie kolorowe i pełne smaku to tym lepiej.

Moje śniadania dawniej

Kiedyś na śniadanie jadłam kanapki lub płatki z mlekiem. Oczywiście te najpopularniejsze – kukurydziane. Między innymi dlatego, że z tych reklamowanych i „modnych” dla dzieci (tia… masa cukru, no idealny produkt dla dziecka) były najtańsze. Najczęściej jednak były to klasyczne kanapki. Najlepiej z świeżej białej bułki. Po prostu z masłem i jakimś dodatkiem. Do tego herbatka i tyle.

Dlaczego tak? Myślę, że nie było to spowodowane brakiem czasu (choć często na śniadanie – gdy pędzi się do szkoły czy pracy – nie ma go za dużo), a raczej tym, że nie wiedziałam, że można inaczej. Choć nie wiem, czy na tamtym etapie życia porwałabym się na takie wymagające śniadania.

Moment przełomowy – diagnoza insulinooporność

Ale jak się w ogóle dowiedziałam, jak ciekawie może wyglądać śniadanie? Zaczęło się od starań o dziecko. Zaczęły się one trochę niefajnie przedłużać i w efekcie wykonałam sporo różnych badań, żeby stwierdzić, co jest ze mną nie tak. W jednym z tych badań wyszła insulinooporność. Co to jest? Ano taka przypadłość, że komórki ciała są oporne na insulinę i organizm produkuje jej za dużo. Taki stan, jeśli zostanie zaniedbany, może doprowadzić nawet do cukrzycy.

Jak to się miało do moich śniadań? Przy tej przypadłości dobrze jeść posiłki zbilansowane, o niskim indeksie glikemicznym. I dużo warzyw. Na początku oczywiście nie za bardzo wiedziałam, jak się przestawić i „z czym to się je”. Z pomocą przyszły grupy na Facebooku, które zrzeszają osoby z io (taki skrócik) pełne przepisów i zdjęć potraw.

Tam dowiedziałam się, jak mogę skomponować fajne śniadanie. Tam po raz pierwszy zobaczyłam coś takiego jak szakszuka. Dzięki inspirującym zdjęciom zrobiłam swój pierwszy w życiu udany omlet (miałam kiedyś jedno podejście, ale totalnie mi nie wyszedł).

Jak teraz wygląda moje śniadanie?

Obecnie staram się, żeby składało się z kilku części. Kanapki zamiast całym śniadaniem, stały się jego elementem. Teraz używam do nich chleba, najczęściej żytniego razowego. Ostatnio nawet pieczemy chleby i taki domowy lubię najbardziej. Wypiekamy je ostatnio w proporcjach pół na pół mąki żytniej razowej i mąki orkiszowej pełnoziarnistej. Na kanapki to co zwykle plus obowiązkowo warzywa. Najlepiej kilka na raz: sałata, plasterki rzodkiewki, pomidora, cukinii.

Ale tak jak pisałam wcześniej, kanapki to tylko część śniadania. Co jest jeszcze? Lubię zawsze na śniadanie zjeść jajka. Dobre źródło białka i tłuszczu oraz wielu witamin. Żeby było ciekawiej, jem je w różnych formach. Jajecznica, jajko na miękko, omlet, szakszuka, pasta – te wybieram najczęściej. Zdarzało się też jajko sadzone albo pieczone muffiny jajeczne.

Jak przemycić warzywa do śniadania?

Czy to wszystko? Jeszcze nie. Wszak, jak już pisałam, bardzo ważna jest obecność warzyw (najlepiej połowa objętości talerza). Nie wystarczą te na kanapce. Staram się zjeść ich na śniadanie więcej. Czasem są to po prostu zwykłe, pokrojone na kawałki warzywa, np. pomidor, brokuły, kalafior.

Innym razem warzywa tworzą jedną całość z jajkiem, np. jak w przypadku szakszuki czy omletu (robię właściwie taką frittatę z dużą ilością warzyw). Dodaję je także do jajecznicy (szpinak) i pasty jajecznej (por, kawałki szparagów).

Jakie mam jeszcze sposoby na przemycenie warzyw do śniadania? Warzywa pieczone! Talarki z cukinii bądź bakłażana. Albo sałatki, np. taka ze szpinakiem i pomidorkami koktajlowymi.

Po co te warzywa?

Jedna sprawa to obniżanie ładunku glikemicznego całego posiłku. Jest sporo warzyw, które mają niski indeks glikemiczny – szczególnie kiedy są jedzone na surowo. Jeśli zjemy je np. z chlebem, który ma średni indeks to ładunek całego dania spada – będzie mniejszy wyrzut insuliny i o to chodzi.

Co jeszcze? Oczywiście błonnik, witaminy i mikroelementy. Na przykład takie pomidory są źródłem potasu, a szpinak żelaza i kwasu foliowego. To lepsze źródło witamin niż suplementy – te z jedzenia lepiej się wchłaniają.

To może podsumowanie?

1. Kanapki:
– chleb żytni, żytnio-pszenny z grubo mielonej mąki
– dodatki: ser pleśniowy, żółty, pasztet lub to co jeszcze się kładzie na kanapkę
– warzywa „kanapkowe”: sałata, pomidor, cukinia, rzodkiewka i/lub ogórek (oczywiście plasterki)

2. Jajko:
– jajecznica
– omlet
– frittata z warzywami
– szakszuka
– jajko na miękko
– jajko na twardo
– jajko w koszulce
– pasta jajeczna
– jajko sadzone
– muffiny jajeczne
– jajko zapiekane w awokado

3. Warzywa:
– sałatka
– pieczone talarki bakłażana lub cukinii
– ratatuj cukiniowy
– surówka
– pasta warzywna
– warzywa luzem (np. pokrojony pomidor, ogórki)

A jak wyglądają śniadania u Was? Trzymacie się stałych, sprawdzonych sposobów czy staracie się o różnorodność? Czy zwracacie uwagę na wartości odżywcze produktów?

Spread the love