Kiedy mówisz
Nie płacz w liście

nie pisz że los ciebie kopnął
nie ma sytuacji bez wyjścia
kiedy Bóg drzwi zamyka – to otwiera okno
odetchnij popatrz
spadają z obłoków
małe wielkie nieszczęścia potrzebne do szczęścia
a od zwykłych rzeczy naucz się spokoju
i zapomnij że jesteś gdy mówisz że kochasz
/ks.Jan Twardowski/

Czas kwarantanny jest dla Ciebie wyjątkowo trudny? Albo po prostu życie ostatnio mocno daje Ci w kość? Przez opiekę nad małymi dziećmi jesteś wiecznie niewyspany? A może odwrotnie – dotkliwie odczuwasz brak potomstwa i ryczysz z bólu po nocach…

Albo straciłeś właśnie pracę. Masz wyjątkowo uciążliwych sąsiadów. Brakuje Ci czasu lub wręcz przeciwnie – ostatnio mocno się nudzisz.
Kiepsko? Pewnie tak. Ale mam dobrą wiadomość…

Ostatnio zauważyłam (a pewnie nie tylko ostatnio, ale teraz jakoś u większej ilości osób to widzę), że trudne sytuacje wcale nie mają samych minusów. Że potrafią one wzbudzić w nas pokłady kreatywności, a także czasem pokazać coś, czego nie zauważaliśmy, pokazać nowe horyzonty. Dana trudność jest pewną nową sytuacją, w której trzeba się odnaleźć.

Pewnie najłatwiej pokażę to, o co mi chodzi na przykładach.

Jak to wyglądało u mnie?

Możliwe, że wcześniej o tym nie pisałam, ale ta strona (i związane z nią miejsca w social mediach) powstała także w dość trudnym czasie. Był to czas przedłużających się starań o dziecko. Możliwe, że wspomniałam jedynie, że Łucja była wyczekana.

W trakcie tych starań miałam duży pęd do tworzenia, pisania, zajęcia się czymś „płodnym”. Oczywiście wszystko to natrafiło też na grunt innych sprzyjających okoliczności (znajomi wkręcili się w blogowanie), ale tak wyszło, że ta strona stała się moim pierwszym dzieckiem.

Możliwe, że gdybym wcześniej zaszła w ciążę, strona nie powstała by w tym czasie i w takim kształcie. Szczególnie patrząc na to, jak wyglądają moje ciąże…

Następna była żałoba. Gdybym w tym czasie zajmowała się dzieckiem, pewnie nie podjęłabym się kursu konstrukcji odzieży. Nie wiem też, co by było z PlecJakami. Pewnie nie umiałabym też zrozumieć innych rodziców po stracie.

Te ciężkie doświadczenia poszerzyły moją świadomość. Uwrażliwiły na większe spektrum problemów, powiększyła się też moja wiedza okołomedyczna. To oczywiście nie znaczy, że cieszę się, że tak się stało. Ale widzę po prostu, że też może jakieś dobro z tego trudnego czasy wypłynęło (trochę o roli twórczości w tym czasie pisałam tu).

To taki mój osobisty przykład. Natomiast obecny czas „narodowej kwarantanny” pokazał mi kolejne.

Trudności „czasu epidemii”

Większości osób ubyło w tym czasie zająć „pozadomowych”. Część ma dzięki temu więcej czasu. Inni wręcz odwrotnie, szczególnie Ci dzieciaci mają go mniej niż zwykle. Ci pierwsi mogą teraz zająć się czymś nowym, Ci drudzy nauczyć się efektywniej korzystać ze swoich zasobów.

Poza kwestią czasu pojawiło się wiele innych trudności, do których trzeba się było przystosować lub/i podejść w twórczy sposób. Jakich? Na przykład rzadsze chodzenie do sklepów, ograniczenia dotyczące kultu religijnego, brak możliwości skorzystania z usług fryzjerskich, kosmetycznych, dla niektórych brak możliwości stacjonarnej pracy, w pewnym momencie ograniczenie spacerów. Jak widać sporo rzeczy, z którymi trzeba było sobie jakoś poradzić i czasem zrobić coś, czego w innej sytuacji byśmy nie robili.

Cała Polska piecze chleby

Ludzie zaczęli piec chleby. Oczywiście nie wszyscy, ale sporo osób, które normalnie tego nie robiły. My też upiekliśmy teraz swoje pierwsze – muszę przyznać, że są pyszne i żałuję, że wcześniej nie mogliśmy się zebrać. Ta sytuacja nam pomogła, bo też rzadziej odwiedzamy sklepy.

Co jeszcze? Dużo aktywności zostało przeniesionych on-line. Spotkania, grupy modlitewne, kursy czy różne atrakcje kulturalne. Dla osób, które normalnie nie mogły w nich uczestniczyć jest to duży plus. Pojawiło się też dużo więcej transmisji Mszy Świętych. W ogóle można przy tej okazji przemyśleć istotę swojej wiary i zatrzymać nad tym, co najważniejsze. W zasadzie mówił o tym o. Adam Szustak, więc zaproszę Was do obejrzenia tego filmu i przejdę dalej.

„Kiedy Bóg drzwi zamyka to otwiera okno”

Nauka nowych rzeczy, innych sposobów funkcjonowania… to tak jak z tym pieczeniem chleba. Kiedy nie mamy do czegoś dostępu, to próbujemy sami. Bo nie mamy wyjścia. Bo chcemy, żeby jakość naszego życia nie spadła. Może ktoś nauczył się teraz ścinać włosy, robić makijaż, paznokcie?

Ja dużo rzeczy tak czy siak robię sama (już o tym pisałam – tak jakoś mam), ale myślę, że jest sporo osób, które na co dzień korzystają w kwestiach pielęgnacyjnych z usług innych ludzi (co oczywiście jest zupełnie w porządku, bo dają im pracę). Oni mogą albo odkryć jak wygląda życie bez fryzjera, albo spróbować swoich sił w ścinaniu włosów. A może nowa fryzura uwzględniająca sytuację?

Dalej odnośnie polepszania jakości życia: moi znajomi właśnie w tym czasie opracowali swój nowy sposób usypiania dziecka, skoro tych chwil spania na spacerze zabrakło. Widziałam też, że ludzie zaczęli w twórczy sposób wykorzystywać balkony, urządzając na nich np. mini place zabaw.

Jest jeszcze kwestia pracy i nauki zdalnej. Wiele osób mogło jej dzięki temu czasowi doświadczyć i sprawdzić, czy jest to coś dla nich. Dowiedzieć się, czy lepiej czują się w biurze, czy wolą pracować z domu. W tym przypadku to nawet nie było zastanawianie się, co by było gdyby. Można było w takiej sytuacji doświadczyć tego namacalnie. Co do zdalnej nauki to pewnie nie jest ona tym, co doświadczenie typowej edukacji domowej, ale pewnie da się zobaczyć, czy tęskni się za szkołą i jej systemem.

Na zakończenie…

Pewnie macie jeszcze więcej przykładów związanych z różnymi trudnymi sytuacjami życiowymi. Bije od nich wdzięczność i pozytywna elastyczność. Wdzięczność – związana z szukaniem pozytywnych stron i byciem za nie wdzięcznym. Elastyczność – umiejętność dostosowywania się do sytuacji i twórczego w niej odnalezienia, oraz zmienianie tego, na co mamy wpływ. Wnioski? Warto dbać o takie postawy. Kończę już, bo późno i będziemy zaraz piec chlebek 😉

 

 

Spread the love