tarta z ciecierzycą - nie umiem robić tarty - ale i tak jest pyszna

MOJA HISTORIA TARTY

Po tym, co mi wychodzi z tego dania, mogłabym stwierdzić, że nie umiem robić tarty. Takiej idealnej. A wszystko przez zakalec. Zawsze się przypałęta skubany… No trudno. Ważne, że nawet z nim tarta jest pyszna. Pierwszą wytrawną tartę jadłam chyba w niedużym bistro w Łodzi. Nie wiem, czy jeszcze istnieje, na pewno jak już, to pod inną nazwą. Tak mi zasmakowała, że od tej pory już zawsze tęskniłam za tartami. Szczególnie za tymi „na słono”. 

Kiedy zaczęłam robić tarty? Hm… pewnie ze dwa lata temu, gdy już byłam „na swoim”. Od tego czasu próbuję ciągle ulepszyć to danie. W kwestii konsystencji nawet się udało. Tym razem już po 40 minutach była zwarta i nie pływała. Pierwsza tarta, którą zrobiłam była chyba z cukinią i bakłażanem. Ta wczorajsza miała być z krewetkami. Jednak nie była, bo czasu było za mało, a krewetki zamrożone i nieobrane. Na szczęście w domu były inne dobre rzeczy do farszu. Puszka cieciorki, cebula, cukinia… No i parówka 😉 (ale jakaś taka „lepsiejsza”).

 

JAK ZROBIĆ TARTĘ?

To może przepis. Ciasto robiłam, korzystając z porad faceta z nożem i jego przepisu -> http://facetznozem.blogspot.com/2013/09/kruche-ciasto-na-tarte-wytrawne.html

W skrócie na ciasto potrzeba:
– 250 g mąki
– 125 g masła (zimnego)
– 2 żółtka
– łyżeczka soli
– dwie łyżki zimnej wody

Warto sobie wziąć do serca porady tego pana, dzięki niemu także moje „pizzowe” ciasto się polepszyło (ale o tym innym razem). Okej, mamy ciasto, włożyliśmy je do lodówki i co dalej? Do tarty zwykle daje się (oprócz różnorodnych produktów farszowych) wypełniacz, czyli śmietanę (lub ewentualnie mleko/jogurt) + jaja + no może jeszcze ser żółty.
Ja w przypadku mojej ostatniej tarty dałam jedno całe jajo, dwa białka pozostałe po jajkach od ciasta, ok. 1,5 szklanki śmietany i ok. 100g drobno startego żółtego sera. Jest pewna określona proporcja dotycząca jajek i śmietany: na każde pół szklanki śmietany przypada jedno jajko. W przypadku mleka jest trochę inaczej: trzy jaja przypadają na jedną szklankę. Oczywiście zalewę się soli i pieprzy, dodaje gałki muszkatołowej i innych ulubionych przypraw. I wszystko to mieszamy, aż się połączy.

Pozostały najbardziej zmienne składniki. Wszystko przygotowane (te składniki i zalewa)? To wyjmujemy ciasto z lodówki. Piekarnik wcześniej mamy już nagrzany do 190 stopni. Trzeba go w takim momencie włączyć, żeby gdy będziemy szykować ciasto, było już cieplutko. Co z ciastem? Oczywiście trzeba nim wyłożyć tortownicę albo formę na tartę (a te albo posmarować masłem albo wymościć papierem do pieczenia) tak, żeby zrobić też wysokie brzegi. Gotowe? To do pieca na 10 -15 min. Po tym czasie dajemy na nasz spód farsz i znowu do pieca. U mnie ostatnio wystarczyło 40 min na termoobiegu przy 170 stopniach. Ale bywało różnie, trzeba po prostu poczekać, aż się wszystko zetnie. I voila!
.

TARTA W TRZECH WERSJACH

W tym poście przedstawiam wczorajszą wersję tarty „dajemy to, co jest w domu, oprócz mrożonych krewetek”, wersję piękną wizualnie oraz kolorową.

Wersja 1

ciasto + zalewa + to co było w domu, czyli:
– puszka ciecierzycy (przeblendowana)
– cebulka (pokrojona w piórka i podsmażona)
– połówka małej cukinii pokrojona w ćwiartki talarków
– opcjonalnie jedna „lepsiejsza” parówka jako wkładka mięsna
Składniki te wymieszałam z zalewą i wylałam na podpieczony spód od tarty. Piekło się to 40 min na termoobiegu i wreszcie nie pływało (ano, piekarnik trzeba wyczuć).

Wersja 2

ciasto + zalewa + cukinia + bakłażan
Przepis tu, bo to zupełnie nie było moje > http://anyzkowo.blogspot.com/2012/08/tarta-z-cukinia-i-bakazanem.html# tyle było moje, że nie dodałam marchewki 😉

Wersja 3

ciasto + zalewa +
– botwinka (liście i te malutkie buraczki)
– świeże liście szpinaku (ilość dowolna, ale rozsądna)
– trochę cukinii pokrojonej w ćwiartki talarków (proporcjonalnie do reszty składników)
– ser ricotta
W tym przypadku wylewałam zalewę na wyłożone na spodzie wymienione wyżej składniki.

Smaki tart są przezacne. Szczerze polecam i zapraszam do eksperymentowania!

 

Spread the love